niedziela, 14 lipca 2013

Лиля Евтушенко
Lilya Yevtushenko
poltergeist stworzony przez ruskich
dziewiętnastoletnia uciekająca paranoiczka

    Koszmary towarzyszą już od zarania dziejów, od kiedy tylko ewolucja obdarowała organizmy żywe czymś takim, jak ośrodkowy układ nerwowy czy mózg. To właśnie tam pojawiły się fazy NREM i REM, dzięki którym możemy spać głęboko, odpoczywać od trudów dnia codziennego, a także... Śnić. Sęk w tym, że spokojny relaks dla organizmu nigdy nie idzie w parze z marzeniami sennymi. To tuż przed obudzeniem, kiedy czuwamy, człowiek zaczyna się kręcić, wiercić, szeptać jakieś pojedyncze, dla osób postronnych niezrozumiałe, słowa. A tak naprawdę przeżywa największe przygody swojego życia. To w tych chwilach jesteśmy celebrytami, gwiazdami, jakimiś odkrywcami przygód czy też innymi dziwnymi istotami, które mają nadprzyrodzone umiejętności. Sęk w tym, że nie każdy sen jest przyjemny. Nie każdy sprawia, że nie chcemy wracać do szarej rzeczywistości i po prostu się nie budzić. Czasami to właśnie pobudka jest naszym ratunkiem, a mimo to nijak nie możemy sobie na to pozwolić. Rzucamy się po łóżku, mięśnie napinają nam się, a lodowaty pot przepływa przez ciało. I dopiero jakiś bodziec sprawia, że jednak siadamy na tym łóżku raptownie, przy okazji krzycząc głośne: "nie".
     Normalnemu człowiekowi zdarza się to... Raz na dwa tygodnie. Raz na miesiąc, rok. A wyobrażacie sobie takie wiecznie czuwanie? Wiecznie przeżywanie fazy REM, każdej pojedynczej nocy, a tym samym prawdziwy, głęboki sen trwający maksymalnie godzinę w ciągu jednej nocy? Wyobrażacie sobie, jak później taki człowiek musi wyglądać z rana? Lekko podkrążone oczy, blada cera, wyraźne zmęczenie na twarzy, a tym samym jawna próba wykorzystania mózgu maksymalnie, pomimo tego, że ten nie powinien już pracować na najwyższych obrotach, jak to bywa cały czas.
Ale czy mogą się tobie dziwić? Twoja historia, przeżycia i emocje towarzyszące od kilku lat naprawdę nie sprzyjają spokojnemu snu. Jak by zareagowali na wspomnienia ukrytych gdzieś głęboko laboratoriów, w których to dzieją się rzeczy, o których lepiej nikomu nie wspominać? Jak wyglądałaby ich psychika, gdyby uciekali tak długo, bez ustanku, aż w końcu nie wiedzieliby, co jest prawdą, a co złudną iluzją? Jak to by się skończyło dla nich? Czy straciliby zmysły? Czy nie mogliby przejść w fazę NREM? Czy odnaleźliby spokój bez odbierania sobie życia? A może staliby się tacy... Jak ty?
    Wiecznie sfrustrowana, wiecznie doszukująca się drugiego dna w najbardziej podstawowych wyrażeniach. Panicznie obawiająca się powrotu do Rosji, ciasnych pomieszczeń, unikająca wszelkiego rodzaju wind, schowków czy temu podobnych. Budząca się w nocy z krzykiem, oblana zimnym potem. Niepanująca nad swoją mocą. Emocjonalny wrak i kłębek nerwów przeplatany paniką i paranoją na każdym kroku. Taka jesteś. I nikt, ani nic nie jest w stanie ciebie zmienić. Może jedna, jedyna jednostka po wielu próbach potrafi ciebie okiełznać. Na chwilę, dwie. Ale lepsze to niż nic, prawda?
Płaczesz z bezradności, krzyczysz z bólu i nie dopuszczasz do siebie nikogo. Palisz, gdy się denerwujesz, przez co wychodzi, że dwadzieścia razy dziennie ktoś lub coś wyprowadza ciebie z równowagi. Nie masz nadziei ani pomysłu na przyszłość. Uciekasz. Kryjesz się. Kłamiesz, odrzucasz, a zarazem łakniesz bliskości. Wciąż pamiętasz o tym, co miało miejsce kilka lat temu. Ten wybuch, kolejne strzały. Krzyki. Czułaś ból, a zarazem słyszałaś, jak inni reagują na cierpienie zadawane przez ciebie. Ale dla ciebie to nie było ważne. Chciałaś, aby Annushka była bezpieczna. To wszystko. I kiedy ją złapali, jedyne co słyszałaś to nieprzyjemne skwierczenie skóry od ogrodzenia, które nagle zostało podłączone do prądu. Swąd spalenizny i jakieś ręce, które powstrzymywały ciebie przed powrotem. Wyrywałaś się, krzyczałaś, bluzgałaś. A potem zburzyłaś mur, zupełnie nie mając tego świadomości. Tylko dzięki temu uciekliście. I jesteście tutaj. Ty, panicznie bojąca się życia poza murami socjopatka i on - człowiek, który jest dla ciebie opoką, a zarazem przedmiotem pogardy.


__________________________________________________________________
Ahoj!
Przyznam szczerze, że trochę się napracowałam nad wykreowaniem mojej Lilyi, którą w głowie miałam od jakiegoś czasu, dlatego mam nadzieję, że znajdą się chętni na wątek z nią. 
Anton Minkovski jest do przejęcia, jeśli ktoś jest zainteresowany.
A Google mi powiedziało, że ta pani się nazywa Lauryn Holmquist. 
Wolę długie wątki, poplątane i patologiczne powiązania. 

26 komentarzy:

Sasha pisze...

[O kolejna osóbka z Rosji :D Wątek z Sashą?]

Sasha pisze...

[Może spotkanie na jakichś zajęciach, albo po zajęciach? O i wtedy Lilya może zauważyłaby Sashę, który trenuje strzelanie farbami z palców do celu. Co Ty na to?
Ps. Ja tam lubię Rosję. Kiedyś jak pojechaliśmy z tatą do ruskich, to nas wypuścić nie chcieli, bo chcieli, abyśmy z nimi wypili. Bardzo miłe wspomnienia :)]

queen b pisze...

[Bardzo dobra postać :> Świetnie wykreowana. Wątek musi być, szczególnie że oboje są eksperymentami z Żeleznogorska. Co powiesz na to, żeby kojarzyli się już stamtąd? Poza tym nie wolno zapomnieć, że są sąsiadami.

Śliczna pani na zdjęciach. Tak przy okazji.]

~Nikolaj Bukov

francuski piesek pisze...

[To może ja się przywitam i powiem, że karta bardzo przyjemna i fajnie się czytało. :)]

Charles

queen b pisze...

[Niech będzie, że mieli pokoje naprzeciw siebie do czasu, do czasu aż Nikolaj został po eksperymencie przeniesiony. W sumie teraz mogliby się kolegować, w końcu przeszli przez mniej więcej to samo piekło, ale także podchodzić do siebie z pewnym dystansem. Nikolaj mógłby również słyszeć różne hałasy w nocy i nawet przez ścianę, wykrzykując pytanie, upewniać się, czy wszystko aby na pewno okej.

Jeszcze mam pytanie chronologiczne - kto pierwszy uciekł z Żeleznogorska? Bo Nikolaj podczas swojej ucieczki miał blisko szesnaście lat. I nie wiem, kiedy Lilya też zwiała.]

~Nikolaj Bukov

francuski piesek pisze...

[Hmm, u mnie wszystko jest w porządku. o.O Nie wiem, zaraz się tym zajmę. A tak nawiasem - masz może jakieś pomysły co do powiązań, albo po prostu wątku?]

Charles

queen b pisze...

[Jasne, mogę zacząć. Za jakiś czas powinien pojawić się wątek.]

~Nikolaj Bukov

francuski piesek pisze...

[Tak jest. Niesamowity z niego wielkolud. Dawaj wszystko. Wszyściutko! Ja i tak nic ciekawszego nie wymyślę. Jestem zbyt nieprzytomna.]

Charles

Sasha pisze...

Dzisiejszy dzień był w miarę spokojny. Nie miałem żadnych napadów dzikiej furii, podczas której miewałem to do siebie, że demolowałem swój pokój. Pogoda była w sam raz na trening. Słońce świeciło, ale nie było wielkiego upału. Nie było też ani jednej chmurki na niebie. Wiatr przemykał gdzieś beztrosko między konarami starych drzew. Ustawiłem przed sobą w dużej odległości tarczę. Dziś chciałem popracować nad swoją celnością. Ostatnio mi się trochę popsuła. Albo ja nie potrafiłem skoncentrować się na niej aż tak jakbym to sobie tego zażyczył. Bardziej obstawiałem na tą drugą opcję. Skupiłem się bardzo i złożyłem palce tak, że dwa wskazujące robiły coś podobnego na wzór pistoletu. Zaraz nad nimi pojawiła się ogromna niebieska kulka. Wystrzeliłem nią prosto w tarczę.

queen b pisze...

Nie pamiętał czy kiedykolwiek potrafił zasypiać bezproblemowo. Być może niegdyś, jeszcze przed trafieniem do sierocińca, odpływał w sen niedługo po przyłożeniu głowy do poduszki, lecz nie mógł tego w żaden sposób potwierdzić. Wspomnienia z tamtych dziecięcych lat składały się z niewyraźnych obrazów nie mających zbyt wielkiego sensu. Dlatego bardzo rzadko wracał pamięcią do tych wydarzeń, uważając je za w pewnym sensie bezużyteczne. Wracając jednak do samego snu. Nikolaj do zaśnięcia potrzebował przede wszystkim spokoju. Nie otrzymał tego ani w domu dla sierot, gdzie rzadko kiedy panowała cisza, ani później w Żeleznogorsku, gdzie przez cienkie ściany przerażająco sterylnych pokoi słychać były odgłosy udręki innych dzieciaków. Krzyki oraz płacz pobudzały wyobraźnie Nikolaja do działania na najwyższych obrotach, a każde usłyszane wówczas kroki, zdawały się kierować właśnie do jego drzwi. Po skończeniu eksperymentu sprawa miała się polepszyć. W końcu otrzymał odizolowany pokój, skąd nie słychać było zupełnie nic. Jednak lampki wszelkich maszyn działały drażniąco na dopiero co wyostrzony wzrok, przez co problem pojawiał się znowu. Jedynie w całkowicie innym wymiarze.
Dopiero po trafieniu do Recifle Nikolaj po raz pierwszy zaznał spokojnego snu. Tutaj rzadko kiedy ktokolwiek biegał nocami po korytarzach, a i głośnych szlochów brakowało. W oknach wisiały ciemne rolety, więc i jego oczy mogły odpocząć. Wszystko było na swoim miejscu, a Nikolaj cieszył się na taką kolej rzeczy.
Było nieco po północy, kiedy Bukov odwrócony twarzą w stronę ściany starał się pozwolić podświadomości na przejęcie sterów. Balansował między jawą a snem, pod powiekami zaczęły już tworzyć się najdziwniejsze wizje, kiedy w pokoju obok rozległ się huk. Hałas momentalnie przywrócił chłopaka do pełnej świadomości, sprowadzając zbłąkane myśli na właściwy tor. Przetoczył się na plecy, wbijając wzrok w sufit. Minęła dłuższa chwila nim usłyszał kolejny łomot. Nikolaj zaniepokojony uniósł się na łokciach. Tym razem łoskot nie zatrzymał się po jednym uderzeniu, lecz trwał nieprzerwanie. Odgłosy demolki nie cichły. Stawały się nawet coraz bardziej intensywne. Bukov był gotów przysiąc, że usłyszał także cichy krzyk. Wreszcie całkiem rozeźlony przyklęknął na łóżku i uderzył pięścią w ścianę.
- Ej, wszystko tam okej? - krzyknął, starając się przebić głosem ponad hałas. - Ciszej trochę, co?

[No, zaczęłam. Mam nadzieję, że chociaż w miarę przyzwoicie.]

~Nikolaj Bukov

Porcelanowy Chochlik pisze...

[Czy możesz mi podać numerek pokoju? :)]

zawrót głowy. pisze...

[więc skoro już tak pięknie zaczęła się nasza znajomość, może wątek? ;>]

Samantha.

Bardzosmutnyczłowiek pisze...

[Jasne, jak najbardziej, masz może jakiś konkretny pomysł?]

Bardzosmutnyczłowiek pisze...

[Okej, miło, to tylko lepiej się zapoznam z twoją kartą postaci ;)]

Paskudny Sierściuch pisze...

[Oczywiście. Pomysła mam takiego: Lilya może być świadkiem "wyładowania" mocy Santiago i zaciekawią ją efekty... czy coś w tym stylu.]

Bardzosmutnyczłowiek pisze...

- Witaj Lilya, jak się dzisiaj czujesz? Wydajesz się czuć dzisiaj lepiej, przynajmniej tak wyglądasz. - Powiedział na wstępie jednocześnie wstając kiedy weszła do jego pokoju. Dziewczyna odwiedzała go co jakiś czas w sumie częściej z jego inicjatywy niż sama z siebie. Była trudnym przypadkiem, ale nie ze swojej winy więc miał szczerą chęć jej jakoś pomóc. Z miłym uśmiechem przywitał ją u siebie i gestem ręki wskazał jej fotel na przeciwko.

M. Aristow pisze...

[no pewnie że wątek ! ;D mogą się znać z Żelaznogorska, może kilka razy gdzieś tam przypadkiem się spotkali, mogli się zaprzyjaźnić bo oboje przeżywali koszmar tam.
Teraz gdy tutaj ona tylko może rozumie co on przeżywa nie znając większości uczuć, emocji. Może mu pomagać ogarnąć to wszystko..może być?]

Aristow

M. Aristow pisze...

[a mozesz zacząć? będę mega wdzięczna ;)]

M. Aristow pisze...

[nie no nie chcę, przecież wątek mamy pisać...jak mogę cię teraz wykończyć xDD
tak średnia, chociaż ostatnio krótkie mi wychodza, ale postaram sie pisać nieco lepiej ;P]

nie istnieję pisze...

[Długo to ty chyba nie myślałaś nad powiązaniem, ale jako że oferujesz zaczęcie, wybaczam ci wykorzystywanie moich nadszarpniętych resztek kreatywności. <3 Jednocześnie oznajmiam, że historię przeczytam sobie później, bo dziś nie zrozumiem połowy z treści xD. W każdym razie mam pomysł! I to całkiem sensowny, zważywszy na to, że w przewadze są patologiczne, a ten jest całkiem normalny. No więc Andrew nie będzie w niej widział niczego poza duchami przeszłości. Jest za ładna, żeby przebywać z nim w jednym pomieszczeniu. O'Dwyer lubi się droczyć, często z przełamaniem czyjejś przestrzeni intymnej, więc odkąd mutacja mu w tym przeszkadza, w każdej atrakcyjnej kobiecie widzi wroga. Z nią nie będzie inaczej. A więc kłótnie i utarczki słowne! Drew będzie chciał ją zniechęcić, żeby go nie dręczyła swoją obecnością. Naciągane, ale co tam.]

Andrew O'Dwyer

nie istnieję pisze...

[Co (i o co)? Kłótnia o niepotrzebne tamowanie ruchu. Gdzie? W jednym z węższych korytarzy instytutu. Jak? Ano tak, że Andrew zaczął, nie mogło być inaczej. Akurat zapomniał wziąć ze sobą rękawiczek, więc nie mógł jej sam przesunąć siłą, co z pewnością zrobiłby w normalnych okolicznościach. Potem albo się dogadają, albo Drew straci cierpliwość przesuwając ją kosztem własnego bólu.]

Andrew O'Dwyer

cośtupowinnobyć pisze...

[bardzo bardzo chętnie! I mam nawet pomysł. Co ty na to, zeby Lilya przypadkiem zatrzasnęła się w jakimś pomieszczeniu, próbowałaby wyjść stamtąd ale nie dałoby rady i wtedy pojawiłby się obok Greg? Może próbować ją potem uspokajać na swój pokręcony sposób, bo co jak co ale Greg w uspokajaniu kogokolwiek jest dość słaby.. xD]

Dobry Niemiec pisze...

[Punkt zaczepienia mamy, chyba że czytanie nie należy do moich talentów, ale Lilya została poddana eksperymentom w tym samym miejscu, gdzie swego czasu pracował Rodion i nie pamiętam, co tam popisałam w Karcie, ale przyjemnych wspomnień z tego miejsca to on nie ma. Ale Lilya wiedzieć o tym nie musi, a może się jedynie dowiedzieć, że tam pracował i cokolwiek z tym zrobimy - i tak będzie wesoło :D]

~Rodion

cośtupowinnobyć pisze...

[dokładnie! XD Spróbuje się do niej dostać, co nie bedzie łatwe zważywszy na to w jakim stanie będzie szanowna pani xd
Zaczniesz może? ;>]

greg.

kiraj pisze...

[ Poltergeist! Mogłaby stanowić z Blaise'm cudowny duet do straszenia niewinnych duszyczek w Recifle. Co ty o tym sądzisz, słonko? C: ]

Blaise Teddy Miller

Wiedźma pisze...

[Hm skoro lubisz dziwnie i nieoczywiste rozwiązania. Z tego co widzę to nasze postaci znalazły się Recifle mniej więcej w tym samym czasie. Proponuje, żeby spotkały się wcześniej, w drodze do ośrodka i znały się. Może nawet Felix znałby całą historię, albo jej części. A co do samej sesji, moze razem z Lermanem szukaliby jakiegoś rozwiązania jej problemu z bezsennością?]